Strona główna Styl życia Wagony All inclusive, świnia w barze i spacer po Placu Czerwonym ,...

Wagony All inclusive, świnia w barze i spacer po Placu Czerwonym , czyli nasi w Moskwie

0

Na inauguracyjnym meczu reprezentacji Polski na Mundialu nie zabrakło mieszkańców Konstantynowa Łódzkiego. O swojej podróży do stolicy Moskwy opowiedział nam Jakub Światłowski, trener KAS Konstantynów.

Choć Polacy przegrali mecz i to w słabym stylu, z wyjazdu do Moskwy pozostaną mocne wrażenia. Jakub do stolicy Rosji pojechał w czteroosobowej grupie. Towarzyszyli mu: Piotr Koesling, Jacek Łakomski oraz Mariusz Topolski.

Wyprawa rozpoczęła się już w sobotę, czyli trzy dni przed meczem. Konstantynowianie wyposażeni w atrybuty kibicowskie o godz. 15.30 ruszyli autobusem do Gdańska. Na wybrzeżu szybka przesiadka na busa do Kaliningradu. Nie obyło się bez problemów.

– W ciągu tych 30 minut musieliśmy załatwić jedną rzecz w Gdańsku. Sprawa jednak nam się przedłużyła i trzeba było rosyjskiego kierowcę busa zmobilizować banknotem stuzłotowym aby zaczekał. Bez pieniędzy się nie obeszło. Jak zobaczył kasę to nagle pasażerom powiedział,  że ma awarię – wspomina Jakub.

Po 3 godzinach kibice dotarli do granicy. Odprawa celna przeszła bezproblemowo, a celnicy byli nawet mili. Podróżnicy szybko dojechali do Kaliningradu. O godzinie 5 nad ranem Jakub z kolegami wsiedli do pociągu jadącego do Moskwy.

– Pociąg przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Wagony były tylko sypialniane. W przedziale telewizor i klimatyzacja. Do tego czysta pościel i ręczniki. Dla kibiców posiadających bilety na mecz przejazd był darmowy. Normalnie bilet kosztuje około 500 złotych – opowiada konstantynowianin.

Po 23 godzinach spędzonych na rozmowach z Rosjanami i Polakami fani piłki nożnej dojechali do Moskwy.

– To piękne miasto, a Rosjanie bardzo życzliwi i pomocni, nie tylko wolontariusze, ale także zwykli mieszkańcy – chwali gospodarzy mistrzostw.

Po dotarciu do hotelu konstantynowianie ruszyli na zwiedzanie miasta. Celem był stadion na Łużnikach, bo Polacy grali na stadionie Spartaka. Tam dotarli metrem, którego linie są bardzo dobrze skomunikowane. Po obejrzeniu obiektu sportowego Jakub z kolegami wylądowali  w pubie o nazwie „Beer Bank”,

– To był świetny ruch. W środku siedzieli Meksykanie, Kolumbijczycy, Rosjanie. Atmosfera była bardzo wesoła, każdy śpiewał swoje piosenki i pozdrawiał się wzajemnie. Popijaliśmy piwo oglądając mecze.

We wtorek, jeszcze przed meczem, konstantynowianie zwiedzili Plac Czerwony, gdzie Polscy kibice mieli swoją zbiórkę o godzinie 13.00.

– Plac robi ogromne wrażenie, a duża ilość polskich kibiców na Rosyjskiej ziemi zwiększyła doznania.  Kibice z Niemiec, Australii, Meksyku, Peru czy Brazylii wyciągali telefony i nagrywali śpiewy polskich kibiców

– Przed samym meczem  postanowiliśmy pojechać coś zjeść i w fajnej knajpie ku naszemu zdziwieniu po lokalu chodziła sobie…świnia – śmieje się Jakub.

A jak wyglądał sam mecz?

– Świetnie odśpiewany hymn przez polskich kibiców, później bardzo dobry doping, ale tylko do momentu straty bramki – tak wspomina starcie z Senegalem Jakub.

Bezpośrednio po meczu kibice z Konstantynowa złapali pociąg do Brześcia, gdzie dojechali po 12 godzinach.

– Tam czekaliśmy 4 godziny na pociąg do Warszawy. Na dworcu jest świetny Bar Mleczny z miejscowymi daniami oraz trunkami. Polecamy każdemu – tak Jakub relacjonuje drogę powrotną.

Po kolejnych 6 godzinach kibice byli już w domu zaliczając 3500 kilometrów. Podróż na mecz do Moskwy kosztowała około 2 tysięcy złotych od osoby.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here